Był 18 lutego 2010 r., kiedy pod wpływem mieszanki alkoholu, twórczego niespełnienia i niecodziennie dobrego humoru odważnie postanowiłem założyć bloga, na którym będę oceniał filmy. Założyłem i, ku zdziwieniu wszystkich (czyli głównie mnie samego), piszę go do dziś.
Co przez ten czas działo się na blogu wiedzą ci, co czytają (jeżeli nie czytasz, to na kilka wieczorów masz zapewnioną strasznie nudną lekturę). Dlatego też oszczędzę Wam tutaj podsumowania czteroletniej kadencji, przeplatanego litanią przechwałek i jojczenia o tym, co chciałem zrobić, a na co brakło czasu. Bardziej niż to, co było, interesuje mnie to, co z blogiem mogę zrobić w kolejnych czterech latach - tak, by dla czytelnika stał się jeszcze bardziej atrakcyjny.









