Minęły ponad dwa lata, a ja nadal nie mogę dojść do siebie po tej pięknej porażce, jaką był Prometeusz (recenzja tutaj). Powrót Ridleya Scotta do uniwersum Obcego zamiast dać satysfakcję, w fanach pogłębił tylko niedosyt po filmach serii Alien Vs. Predator. Jednak pomysły zaprezentowane w tym ostatnim wybryku Scotta okazały się na tyle frapujące, że siągnąłem po komisową serię Fire and Stone, którą od kilku miesięcy wydaje Dark Horse Comics, a której akcja dzieje się po wydarzeniach Prometeusza.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obcy. Pokaż wszystkie posty
piątek, 31 października 2014
czwartek, 19 lipca 2012
PROMETEUSZ
Stany Zjednoczone, 2012, 124 min.
Produkcja: Walter Hill, Davied Giler, Tony Scott, Ridley Scott
Reżyseria: Ridley Scott
Scenariusz: John Spaihts, Damon Lindelof
Zdjęcia: Dariusz Wolski
Muzyka: Marc Streitenfeld
Montaż: Pietro Scalia
Scenografia: Arthur Max
Chatakteryzacja: Janty Yates
Występują: Michael Fassbender, Noomi Rapace, Charlize Theron, Guy Pearce i inni
Produkcja: Walter Hill, Davied Giler, Tony Scott, Ridley Scott
Reżyseria: Ridley Scott
Scenariusz: John Spaihts, Damon Lindelof
Zdjęcia: Dariusz Wolski
Muzyka: Marc Streitenfeld
Montaż: Pietro Scalia
Scenografia: Arthur Max
Chatakteryzacja: Janty Yates
Występują: Michael Fassbender, Noomi Rapace, Charlize Theron, Guy Pearce i inni
Dystrybucja: Imperial - Cinepix
FADE IN: "Na kolana, chamy! Ridley Scott, filmowy wizjoner par excellence po trzech dekadach wraca do kina SF." Tak brzmi główna informacja, jaką od pół roku karmi nas machina promocyjna Prometeusza. I choć sama kampania może być wzorem, jak w dzisiejszym świecie efektywnie i z polotem reklamować nowy film, sam produkt końcowy trafia do nas z ilością defektów, która na pewno nie przeszłaby przez jakościowe sito Weyland Enterprises, a jakimś cudem nie zwróciła uwagi człowieka, który dał życie zarówno słynnej korporacji, jak i ludziom, których zatrudnia.
FADE IN: "Na kolana, chamy! Ridley Scott, filmowy wizjoner par excellence po trzech dekadach wraca do kina SF." Tak brzmi główna informacja, jaką od pół roku karmi nas machina promocyjna Prometeusza. I choć sama kampania może być wzorem, jak w dzisiejszym świecie efektywnie i z polotem reklamować nowy film, sam produkt końcowy trafia do nas z ilością defektów, która na pewno nie przeszłaby przez jakościowe sito Weyland Enterprises, a jakimś cudem nie zwróciła uwagi człowieka, który dał życie zarówno słynnej korporacji, jak i ludziom, których zatrudnia.

