Dziś druga część podsumowania minionego roku w kinie (pierwszą, z miejscami 20-11, znajdziecie tutaj).
W 2012 r. dużo mówiło się o końcu filmu (nie tylko w kontekście digitalizacji i odchodzenia od celuloidu), dlatego w pierwszej dziesiątce najlepszych filmów roku znalazły się tytuły, które zadały kłam biadoleniu akademików, jakoby zbliżał się filmowy armagedon. Bo - jak pokazało ostatnich dwanaście miesięcy - filmowcy do powiedzenia mają jeszcze bardzo dużo: czy to poprzez przestawianie skostniałych konwencji, metafilmowe eksperymenty, czy poruszanie tematów przez lata uważanych za ekranowe tabu. Oto pierwsza dziesiątka filmów, które w 2012 r. przywróciły wiarę w kino.












