A dokładniej coś około 18 mln. i nie za słynną fotę z ręki, ale za całość ekranowego czasu, jaki stacja ABC udostępniła Samsungowi w trakcie tegorocznej gali rozdania Oscarów (włącznie z emisją spotów w przerwach). Wall Street Journal dotarł do źródeł, które potwierdzają, że bijące rekordy popularności zdjęcie było z góry zaplanowaną częścią gali, wynikającą z umowy sponsorskiej zawartej przez koreański koncern z amerykańską stacją.
czwartek, 6 marca 2014
wtorek, 25 lutego 2014
[WYWIAD] ALTERNATYWNE PLAKATY DANIELA NORRISA
Kinowe plakaty to równie ważna część świata filmu jak to, co reklamują. W ciągu XX w. forma ta ewoluowała z informacyjnej ulotki w jeden z najbardziej artystycznych przejawów grafiki użytkowej. Ja plakaty filmowe kocham od dziecka, wyklejałem nimi praktycznie każde pomieszczenie, w którym kiedykolwiek mieszkałem; na ścianach lądowało wszystko - od klasycznych projektów reklamujących kryminały noir po kultowe rysunki Drew Struzana do filmów G. Lucasa. Powodowany tym przywiązaniem postanowiłem na blogu wprowadzić nowy cykl, w którym będę przybliżał sylwetki twórców najciekawszych plakatów powstających poza oficjalnymi kampaniami reklamowymi filmów. Zaczynamy wywiadem z Danielem Norrisem – grafikiem którego pracami spamuję Was na fanpage’ach od momentu, kiedy sam odkryłem go w 2012 r.
poniedziałek, 24 lutego 2014
[KONKURS] CZWARTE URODZINY BLOGA - ROZWIĄZANIE
Dzięki za szczegółowy feedback i odpowiedzi na kwestionariusz wystawiony w ramach akcji na czwarte urodziny bloga. Otrzymałem kilkanaście odpowiedzi, w kwestii tego, co Wam najbardziej podchodzi i jakie treści na blogu czytacie najchętniej. Obraz, który się z nich wyłania, nie jest może tak klarowny, jak bym sobie tego życzył (w zasadzie każdemu czytelnikowi podoba się co innego), ale jest kilka elementów, które w Waszych komentarzach powtarzają się, i te na pewno zostaną przełożone na stosowne akcje.
piątek, 21 lutego 2014
[OFTOPIK] 300: SEIZE YOUR GLORY - GRA WARTA KWADRANSA
W dzisiejszych czasach materiały w kampaniach reklamowych filmów przybierają różne formy: mamy tradycyjne plakaty (a wśród nich teasery, plakaty postaci, końcowe plakaty kinowe i edycje specjalne na potrzeby premier), całą rodzinę materiałów wideo (zwiastuny, teasery zwiastunów, klipy ze scenami, reportaże zza kulis, wywiady i spoty telewizyjne), Flashowe bannery na stronach, bilboardy, ambienty i całe multum innych typów, o których nie chce mi się tu pisać (a Wam nie chciałoby się czytać). Za to chętnie napiszę o filmowych grach reklamowych, bo w końcu trafiłem na taką, której warto poświęcić symboliczny kwadrans.
wtorek, 18 lutego 2014
[KONKURS] CZWARTE URODZINY BLOGA
Był 18 lutego 2010 r., kiedy pod wpływem mieszanki alkoholu, twórczego niespełnienia i niecodziennie dobrego humoru odważnie postanowiłem założyć bloga, na którym będę oceniał filmy. Założyłem i, ku zdziwieniu wszystkich (czyli głównie mnie samego), piszę go do dziś.
Co przez ten czas działo się na blogu wiedzą ci, co czytają (jeżeli nie czytasz, to na kilka wieczorów masz zapewnioną strasznie nudną lekturę). Dlatego też oszczędzę Wam tutaj podsumowania czteroletniej kadencji, przeplatanego litanią przechwałek i jojczenia o tym, co chciałem zrobić, a na co brakło czasu. Bardziej niż to, co było, interesuje mnie to, co z blogiem mogę zrobić w kolejnych czterech latach - tak, by dla czytelnika stał się jeszcze bardziej atrakcyjny.
poniedziałek, 17 lutego 2014
ROBOCOP (2014)

Stany Zjed., 2014, 108 min.
Produkcja: Marc Abraham, Eric Newman, Brad Fischer
Reżyseria: José Padilha
Scenariusz: Joshua Zetumer
Zdjęcia: Lula Carvalho
Montaż: Peter McNulty, Daniel Rezende
Muzyka: Pedro Bromfman
Scenografia: Martin Whist
Kostiumy: April Ferry
Obsada: Joel Kinnaman, Gary Oldman, Michael Keaton, Jackie Earl Healey, Abbie Cornish i inni
Dystrybucja: Forum Film Poland
FADE IN: Uwielbiam to uczucie, kiedy film, który już przed premierą wszyscy zdążyli spisać na straty, okazuje się miłym zaskoczeniem.
Nowego Robocopa obawiałem się z dwóch powodów. Pierwszy to fakt, że właśnie tym filmem Brazylijczyk José Padilha (dyptyk Eliterni), jeden z najciekawszych reżyserów Ameryki Płd., rozpoczyna pracę w Hollywood (a wiadomo, że tam zadebiutować źle, to gorzej niż nie zrobić tego wcale). Drugi powód jest bardziej oczywisty: oryginalny RoboCop (1987) Holendra Paula Verhoevena był jedną z najciekawszych satyr na lata 80., jakie Ameryka dostała pod koniec dekady reaganomiki, wyścigu zbrojeń i przesadzonych fryzur – po co ktoś miałby ponad ćwierć wieku później próbować przeszczepiać to na dzisiejsze realia, początkowo trudno było zrozumieć.
Seans przynosi całkiem satysfakcjonującą odpowiedź. Okazuje się, że bliska przyszłość wg Verhoevena, wówczas wzorowana na latach 80., niespecjalnie różni od tego, gdzie my - jako ludzkość – znajdujemy się obecnie. Tym samym Padilha w swojej wersji jeszcze bardziej skraca dystans pomiędzy światem realnym a przedstawionym, bo możliwość zaistnienia warunków, którą inicjują opowiadaną historię (wsadzenie resztek człowieka w pełni funkcjonalny egzoszkielet), na tę chwilę ogranicza wyłącznie miejsce, w którym znajduje się nowoczesna medycyna i robotyka. Pewnie nie minie dekada i sami będziemy otwierać subkonta, by odkładać na lepszy części zamienne do naszych stopniowo obumierających organizmów.
Nowego Robocopa obawiałem się z dwóch powodów. Pierwszy to fakt, że właśnie tym filmem Brazylijczyk José Padilha (dyptyk Eliterni), jeden z najciekawszych reżyserów Ameryki Płd., rozpoczyna pracę w Hollywood (a wiadomo, że tam zadebiutować źle, to gorzej niż nie zrobić tego wcale). Drugi powód jest bardziej oczywisty: oryginalny RoboCop (1987) Holendra Paula Verhoevena był jedną z najciekawszych satyr na lata 80., jakie Ameryka dostała pod koniec dekady reaganomiki, wyścigu zbrojeń i przesadzonych fryzur – po co ktoś miałby ponad ćwierć wieku później próbować przeszczepiać to na dzisiejsze realia, początkowo trudno było zrozumieć.
Seans przynosi całkiem satysfakcjonującą odpowiedź. Okazuje się, że bliska przyszłość wg Verhoevena, wówczas wzorowana na latach 80., niespecjalnie różni od tego, gdzie my - jako ludzkość – znajdujemy się obecnie. Tym samym Padilha w swojej wersji jeszcze bardziej skraca dystans pomiędzy światem realnym a przedstawionym, bo możliwość zaistnienia warunków, którą inicjują opowiadaną historię (wsadzenie resztek człowieka w pełni funkcjonalny egzoszkielet), na tę chwilę ogranicza wyłącznie miejsce, w którym znajduje się nowoczesna medycyna i robotyka. Pewnie nie minie dekada i sami będziemy otwierać subkonta, by odkładać na lepszy części zamienne do naszych stopniowo obumierających organizmów.
czwartek, 6 lutego 2014
[SŁOWA, SŁOWA, SŁOWA] STYCZEŃ 2014
W ciągu ostatnich kilku dni tyle razy widziałem telewizyjną reklamę Jacka Stronga (tę, w której Maja Ostaszewska histerycznie wykrzykuje do filmowego męża: "Pytam się, od kiedy masz kochankę!"), że jak w filmie okaże się, że płk. Kukliński rzeczonej kochanki nie miał (takiej oprócz Ojczyzny, ma się rozumieć), to chyba pozwę dystrybutora o reklamę niezgodną z produktem.
Swoją drogą, w kwestii wiarołomstwa dwudziesto- i trzydziestolatków czasy mocno się zmieniły w ostatniej dekadzie: kiedyś, gdy facet późno wracał do domu i wydawał się lekko nieobecny, na 99% oznaczało to, że ma kogoś na boku; dziś często-gęsto nasze drugie połówki "zdradzane" bywają nie z kobietami z krwi i kości, ale z typowymi pasjami współczesnych mężczyzn: napieprzaniem w gry po sieci, poceniem się na siłowni, siatkówce czy innym crossficie, nałogowym oglądaniem seriali, ustawicznym samodokształcaniem się czy - o zgrozo - blogowaniem o którymkolwiek z tych zainteresowań.
środa, 29 stycznia 2014
[OFTOPIK] MORFEUSZ POWRACA W REKLAMIE KIA K900
2 lutego w Stanach odbędzie się Super Bowl. Dla fanów amerykańskiego futbolu dzień niemalże święty, podobnie dla świata reklamy - bo to w przerwach transmisji z meczu na kanale stacji Fox (w tym roku między Denver Broncos i Seattle Seahawks) zostaną wyemitowane specjalnie przygotowane reklamy, których budżety idą w grube miliony dolarów. Jedną z nich jest spot Kii K900 inspirowany motywami z Matriksa Wachowskich, który dzięki Internetom już dzisiaj możemy obejrzeć w całości.
środa, 22 stycznia 2014
[OFTOPIK] RUCHOME OBRAZY OD RINO STEFANO TAGLIAFIERRO
Od kilku dni zainteresowanie internetów zaprząta blisko dziesięciominutowa produkcja, w której ożywają klasyczne obrazy Caravaggia, Rembrandta, Rubensa, Vermeera i Bouguereau. Autorem filmu jest Rino Stefano Tagliafierro - włoski reżyser reklam i teledysków, który ma na koncie wpsółpracę m. in. z Lancią, BMW, Adidasem i Kenzo, a jego filmy prezentowane były na Sapporo Short Fest, Atlanta Film Festival, Night of Animation in Lille, Video Art i Experimental Film Festival of New York, Festival International du film d'animation Annecy oraz zeszłrocznym Krakowskim Festiwalu Filmowym.
wtorek, 21 stycznia 2014
5 FILMÓW Z 2013 R., KTÓRE ZAWIODŁY OCZEKIWANIA
Przy całym zatrzęsieniu wypasów, które przyniósł zeszły rok (po zestaw najlepszych dwudziestu filmów 2013 zapraszam tu i tu), musiało zdarzyć się kilka tytułów, które nie były już aż tak grube. Ze względu na to, że większość z nas prawdopodobnie chciałaby o nich jak najszybciej zapomnieć, listę wpadek ograniczam do pięciu pozycji, które najbardziej zawiodły oczekiwania KLAPS!a.
środa, 15 stycznia 2014
[OFTOPIK] TOMASZA BAGIŃSKIEGO OLIMPIJSKI SPOT DLA BBC SPORT
Tomasz Bagiński, chluba studia Platige Image, nominowany w 2002 r. do Oscara w kategorii Najlepszy Krótkometrażowy Film Animowany za Katedrę, nakręcił dla BBC spot zapowiadający relację z Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi. Animacja - jak można było się spodziewać - jest wspaniała (sprawdźcie sami poniżej). Czego nie można było się spodziewać, to fakt, że ta bądź co bądź sportowa reklama utrzymana będzie w konwencji znanej z filmowych adaptacji prozy J. R. R. Tolkiena czy George R. R. Martina.
poniedziałek, 13 stycznia 2014
20 NAJLEPSZYCH FILMÓW 2013 R. (CZ. II)
Oto jest: dziesięć najlepszych filmów minionego roku wg KLAPS!a. Oczywiście tytuły wybierane były tylko z grupy obrazów, które w 2013 r. pojawiły się u nas w kinach (stąd w rankingu kilka tytułów nominalnie sprzed dwóch lat), bądź można było je zobaczyć na festiwalach w naszym kraju. Jak by nie było, wypas kolekcja, do której (wraz z drugą dziesiątką) wracać będę pewnie przy każdej możliwej okazji.
sobota, 11 stycznia 2014
20 NAJLEPSZYCH FILMÓW 2013 R. (CZ. I)
Podsumowania filmowego roku to dość problematyczna kwestia w naszym kraju. Bo jeżeli brać pod uwagę tylko to, co polscy dystrybutorzy w 2013 r. dostarczyli do kin i na rynek DVD/BR, to wyjdzie nam, że a) część podsumowania to tak naprawdę filmy z 2012 r., b) najważniejszych obrazów 2013 r. nijak w Polsce nie dało się obejrzeć (albo w ogóle nie trafiły do oferty dystrybutorów, albo trafią do nas dopiero w 2014 r.). Taka nasza smutna rzeczywistość i nie ma za bardzo jak tego obejść na potrzeby podsumowania zawierającego filmy z oficjalną dystrybucją w Polsce. Z tego też powodu do listy dwudziestu najciekawszych propozycji minionego roku dołączyłem także kilka tytułów, które co prawda nie trafiły do kin ani na DVD, ale można było je zobaczyć na polskich festiwalach.
Ogólnie z podsumowaniem minionego roku mam problem (nie tylko czasowy - ze względu na bycie świeżo upieczonym tatą). Jak pozbierałem filmy, które w 2013 r. rzeczywiście zrobiły na mnie wrażenie, to wyszło mi ponad 30. Jeżeli chcielibyście poznać też trzecią dziesiątkę, napiszcie o tym w komentarzu, a dzisiaj zaczynamy odliczanie od miejsca 20.











