(September Eleven 1683)
Włochy/Polska, 2012, 131 min.
Reż. Renzo Martinelli
Polacy to jednak zawistne bestie. Gdy w końcu nasi Rodacy mogą podpisać się pod filmem (nieważne że włoskim), który ociera się o geniusz, wszyscy nasi krytycy jak jeden mąż wieszają na nim psy. Dostaje się przerysowanemu Leopoldowi Habsburgowi Adamczyka, niekonsekwentnej Eleonorze Lotaryńskiej Bachledy-Curuś, pozbawionym znaczenia epizodom Olbrychskiego i Szyca; nie podobają się nielogiczności scenariusza, anachroniczna symbolika i błędy w odtwarzaniu heraldycznych szczegółów siedemnastowiecznych wojsk. A przecież wystarczy spojrzeć na całe to przedsięwzięcie nieco przymrużonym okiem, by docenić socjologiczną głębię i formalne bogactwo Bitwy pod Wiedniem, o popkulturowej erudycji jej twórców nie wspominając.
Reż. Renzo Martinelli
Dystrybucja: Monolith
Polacy to jednak zawistne bestie. Gdy w końcu nasi Rodacy mogą podpisać się pod filmem (nieważne że włoskim), który ociera się o geniusz, wszyscy nasi krytycy jak jeden mąż wieszają na nim psy. Dostaje się przerysowanemu Leopoldowi Habsburgowi Adamczyka, niekonsekwentnej Eleonorze Lotaryńskiej Bachledy-Curuś, pozbawionym znaczenia epizodom Olbrychskiego i Szyca; nie podobają się nielogiczności scenariusza, anachroniczna symbolika i błędy w odtwarzaniu heraldycznych szczegółów siedemnastowiecznych wojsk. A przecież wystarczy spojrzeć na całe to przedsięwzięcie nieco przymrużonym okiem, by docenić socjologiczną głębię i formalne bogactwo Bitwy pod Wiedniem, o popkulturowej erudycji jej twórców nie wspominając.













